Najpierw porządek, później sprzedaż
Pani Anna sprzedawała mieszkanie po mamie. Trzy siostry, trzy różne zdania i dokumenty, których nikt nie widział od lat. Zanim pojawiło się pierwsze zdjęcie oferty, minęły dwa miesiące porządkowania spadku: sąd, urząd skarbowy, wypis z księgi wieczystej, rozmowy telefoniczne z siostrą, która mieszka w Anglii i nie chciała rozmawiać z pozostałymi.
Mieszkanie sprzedało się w trzy tygodnie. Ale kiedy pani Anna dziękowała nam po akcie notarialnym, nie mówiła o cenie. Powiedziała, że siostry znowu ze sobą rozmawiają.